Dzień dobry!
Pogoda nas ostatnio nie rozpieszcza. Za oknem albo deszcz i wiatr, albo słońce i mroźne powietrze. Liście żółkną, spadają i ogólnie robi się nieciekawie. Jedni mają jesienną chandrę a inni jakoś to akceptują. Ja jestem w tej drugiej drużynie. Dla mnie długie wieczory maja swój urok.
1. Gorąca herbata z miodem i cytryną. Uwielbiam
2. Świeczki i woski zapachowe. Na jesienną chandrę są najlepsze. Mały kawałek wosku z Yankee Candle otuli cały dom ulubionym zapachem.
3. Ciepłe swetry.
Jak wiecie jestem fanką ubierania się na cebulkę. Miłe w dotyku swetry aktualnie przewijają się u mnie non stop.
4. Botki.
Kocham buty, a botki szczególnie. Nie ma dla mnie wygodniejszych butów, a dodatkowo są super kobiece. Pasują do wszystkiego. Jedna porządna, skórzana para na jesień jest wskazana.
5. Ciepły koc i książka.No nie może być lepiej.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Lifestyle. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Lifestyle. Pokaż wszystkie posty
poniedziałek, 17 października 2016
czwartek, 22 września 2016
Francuskie komedie romantyczne
Do francuskich filmów poczułam chemię kilka lat temu. Tak naprawdę zaczęłam się nimi interesować po paru wizytach we Francji. Zazwyczaj tak jest, że dopiero po podróżach jesteśmy bardziej chętni, żeby zapoznawać się z obcą kulturą, w tym kinematografią. Do tego ten francuski szyk i klasa z którą po prostu można się tylko urodzić. Kobiety naturalne, mężczyźni z ciekawą urodą. Bohaterowie nie są tak wymuskani jak w produkcjach amerykańskich, co dla mnie jest znacznie przyjemniejsze dla oka. Część z Was na pewno będzie znała tytuły, które wymienię. A jeśli jeszcze nie, to polecam. Tak się składa, że pogoda sprzyja wieczornym maratonom kinowym, więc proszę!
niedziela, 18 września 2016
Jesienne porządki
Moją ulubioną porą roku jest oczywiście lato, natomiast na samą myśl o jesieni czuję ekscytację. Uwielbiam duże swetry, płaszcze, ciepłe szale i czarne skórzane botki. Modowo to absolutnie mój czas. Korzystając z wolnego weekendu, zaczęłam porządkować moją szafę i przygotować jej zawartość na chłodniejsze dni. Sandałki, letnie sukienki, krótkie spodenki schowałam głęboko do kartonu, a zamiast tego wyciągnęłam cieplejsze swetry, koszule i wspomniane wcześniej botki. Co prawda potrzebuje przynajmniej kilku oversizowych, ciepłych swetrów, ale bazę już mam.
środa, 14 września 2016
Przegląd mojej kosmetyczki
No dzień dobry!
Dziś przedstawie Wam moje ulubione produkty makijażowe. W zasadzie pierwszą część. Dziś skupię się na 3 produktach do makijażu. Nie należą do najtańszych i zdaję sobie z tego sprawę, ale wystarczają naprawdę na długo i pomimo moich ograniczonych finansów, zawsze do nich wracam, bo niestety, ale za jakość się płaci.
Zacznijmy od mojego ulubionego podkładu.
Estee Lauder Double Wear.
Cena : 180zł (ale w drogeriach internetowych można znaleźć tańsze opcje)
Pojmność: 30ml
Bronzer
Bourjois Paris Delice
Cena: około 50zł w drogeriach stacjonarnych, w drogeriach internetowych można znaleźć dużo taniej.
Urban Decay Naked 2
Cena: około 200zł
Paletka cieni Inglot
Inglot
Cena: około 40zł
I tu nie widzę żadnych minusów. Można złożyć paletkę wedle swojego gustu, są wydajne a do tego trzymają się cały dzień. Używam je absolutnie codziennie, ponieważ mój dzienny makijaż składa się z beżowej powieki w połączeniu z czarną kreską, którą również wykonuję cieniem. Zajmuje mi to 3 minuty. To jest absolutna miłość. Do tego jest mała, więc idealna do kosmetyczki albo torebki.
Rozświetlacz
Lovely (dostępny w Rossmannie)
Cena: około 10zł
Dziś przedstawie Wam moje ulubione produkty makijażowe. W zasadzie pierwszą część. Dziś skupię się na 3 produktach do makijażu. Nie należą do najtańszych i zdaję sobie z tego sprawę, ale wystarczają naprawdę na długo i pomimo moich ograniczonych finansów, zawsze do nich wracam, bo niestety, ale za jakość się płaci.
Zacznijmy od mojego ulubionego podkładu.
Estee Lauder Double Wear.
Cena : 180zł (ale w drogeriach internetowych można znaleźć tańsze opcje)
Pojmność: 30ml
Zacznę od jedynego minusa - brak pompki. Ale przy kolejnym opakowaniu nie stanowi to dla mnie żadnego problemu. Nie znam podkładu, który lepiej kryje. Poza tym jest bardzo wydajny. Jedna buteleczka przy codziennym użyciu wystarczy na pół roku. Ja korzystam z dwóch odcieni: Towny na lato, ponieważ szybko się opalam i latem mam naprawdę ciemny kolor skóry, a Sand stosuję jesienią i zimą. Często bywa tak ze je mieszam. Po pierwszym użyciu, wiedziałam, że nie zamienię go na żaden inny.
Bronzer
Bourjois Paris Delice
Cena: około 50zł w drogeriach stacjonarnych, w drogeriach internetowych można znaleźć dużo taniej.
Kupiłam bo miał pachnieć czekoladą. Dla mnie nie pachnie w ogóle. Ale nie jest to dla mnie najważniejsze. Bardzo podoba mi się efekt na policzkach, ponieważ nie robi dziwnych plam jak to inne bronzery potrafią. Efekt jest wyraźny, ale nieprzesadny. Wygląda to bardzo naturalnie co dla mnie jest dodatkowym plusem.
Paleta cieni Naked2
Cena: około 200zł
No dobra, cena może trochę przerażać, ale jest tutaj aż 12 kolorów. Ja uwielbiam brązy, szczególnie opalizujące a te takie właśnie są. Minusem jest to, że jak na swoją cenę nie są wcale tak super trwałe jak Inglot, ale dla osób, które kochają zabawę cieniami w stonowanych odcieniach taka paleta będzie idealna. Mając takie odcienie do wyboru, mamy pewność, że nie zrobimy sobie krzywdy, bo każdy odcień do siebie pasuje. Dodatkowo dołączony jest pędzel, który ułatwia aplikację.
Paletka cieni Inglot
Inglot
Cena: około 40zł
I tu nie widzę żadnych minusów. Można złożyć paletkę wedle swojego gustu, są wydajne a do tego trzymają się cały dzień. Używam je absolutnie codziennie, ponieważ mój dzienny makijaż składa się z beżowej powieki w połączeniu z czarną kreską, którą również wykonuję cieniem. Zajmuje mi to 3 minuty. To jest absolutna miłość. Do tego jest mała, więc idealna do kosmetyczki albo torebki.
Rozświetlacz
Lovely (dostępny w Rossmannie)
Cena: około 10zł
Odkryłam dzięki Red Lipstick Monster. W jednym ze swoich filmów porównywała go ze słynnym rozświetlaczem the Balm (Mary Lou). No mi na rozświetlacz szkoda sześciu dych, wolę tę kwotę dołożyć na przykład do podkładu. Jak na swoją cenę, czyli jedyne 10zł jest genialny. Nie ma drobinek brokatu i całe szczęście bo tego nie cierpię i nie akceptuję w żadnych kosmetykach. Sprawia za to, że nasze kości policzkowe pięknie błyszczą a buzia wygląda na wypoczętą. Mogłabym się nim naprawdę długo zachwycać, ale najlepiej jeśli go sprawdzicie same.
No dobra Kochane, to teraz chce wiedzieć co Wy polecacie! Dawajcie znać w komentarzach a ja z chęcią wypróbuję Waszych faworytów.
Całuję! :*
niedziela, 4 września 2016
Jaki jest Twój typ sylwetki?
Moje drogie,
Wchodzicie do sklepu z ciuchami, przymierzać milion
rzeczy i głupiejecie bo już same nie wiecie co Wam pasuje a co nie? Tysiące
modeli sukienek, spodni, spódniczek i innych potrafi przytłoczyć, szczególnie jeśli
poszukujecie czegoś na specjalną okazję. Warto skrócić katorgę, szczególnie jeśli
nie przepadacie za zakupami, mając świadomość jaki macie typ sylwetki, a co za
tym idzie wiecie co warto podkreślić, a co zakryć. Niestety (w sumie na
szczęście), nie wszystkie mamy proporcje modelek i nie we wszystkim jest nam do
twarzy, dlatego tym bardziej warto się zagłębić w temat. Z racji tego, że jest on
obszerny, będzie podzielony na kilka części. W części pierwszej opisze cztery
typy kobiecych kształtów, natomiast w kolejnej podpowiem Wam jakie fasony ubrań
dopasować do każdego z nich. No to zaczynajmy!
Powyżej znajdują się cztery najbardziej popularne i najłatwiejsze do odróżnienia typy sylwetek. Jabłko, gruszka, klepsydra i prostokąt. Każda z nich różni się znacznie co ma duży wpływ na to jak leżą na nas ubrania. Nie zawsze to co pasuje wspomnianej "gruszce" będzie pasowało kobiecie, której typ figury to jabłko. Dlatego tak ważne jest to, aby każda z Was była w stanie się zidentyfikować i samodzielnie określić do jakiego typu pasuje. Poniżej znajdziecie charakterystykę każdego typu sylwetek. Jeśli dopasujecie sie do jednego z nich, to już będzie połowa sukcesu.
Jeśli dopasowałyście swoje cechy do konkretnej figury, to już niedługo podpowiem co należy zakładać, aby wyglądać jak milion dolarów, a czego unikać i pod żadnym pozorem nie kupować. Naprawdę warto trzy razy zastanowić się czy kolejna droga sukienka będzie na nas dobrze leżała. Pamiętajcie, że warto robić zakupy z głową i że nie zawsze to co tak bardzo nam się podoba na wieszaku będzie wyglądało dobrze na nas. A więc do kolejnego posta! :)
środa, 20 lipca 2016
Drobne rytuały, aby poczuć się lepiej.
Dziewczyny? Też macie tak, że
czasem czuje cie się jak ostatnie łajzy? No ok., można nie mieć swojej drugiej
połowy, ale warto żyć tak, żeby nie odstraszyć tej potencjalnej, prawda? A
jeśli już ją macie, to warto nie zapominać o sobie, po to, żeby nie uciekła do
sąsiadki czy innej lafiryndy. Tak czy inaczej, nie ma co spoczywać na laurach,
tylko robić wszystko, żeby czuć się atrakcyjniej, podobać się samej sobie i
lubić spędzać czas samej ze sobą. Oczywiście nie jestem ciocią dobrą radą, żeby
mówić Wam co macie robić, żeby poczuć się „fajniej”, ale przedstawię Wam swoje
własne, których praktykowanie sprawia, że myślę czasem o sobie: jesteś naprawdę
spoko! :)
Nie są to rzeczy, które wymagają od nas nakładu większych pieniędzy, tylko
drobnostki o których warto pomyśleć.
niedziela, 17 lipca 2016
O motywacji. Czyli gdzie uciekła i jak ją znaleźć?!
Kupuję
karnet, będę ćwiczyć! Od jutra zaczynam! Znacie to prawda? Ja też aż za dobrze…
Zaczynam się już martwić, że nie zostałam stworzona do regularnego chodzenia na
siłownie. Nawet teraz pisząc tego posta muszę coś jeść, na szczęście są to
nektarynki.
Subskrybuj:
Posty (Atom)
















